Siema ziomki! Tęskniłem! – Dub FX w Krakowie!

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0

              Prosto z Antypodów na scenę krakowskiego klubu Kwadrat. Był to pierwszy z pięciu koncertów zagranych w Polsce podczas tegorocznej, europejskiej trasy koncertowej Dub FX, promującej nowy album „Thinking clear”. Padający tego wieczoru deszcz i przejmujący chłód nie zatrzymały fanów australijskiego artysty. Czekając w długiej kolejce do wejścia z zaciekawieniem przyglądaliśmy się wielojęzycznemu towarzystwu stojącemu z nami ramię w ramię. Nikt nie narzekał, a wszyscy żywo dyskutowali w oczekiwaniu na koncert, wspominając jego wcześniejsze występy w Krakowie, czy na scenie Przystanku Woodstock. W klubie nieco przemarzniętą publikę rozgrzewał w tym czasie swoim setem Andy V, australijski loop artist, dj i saksofonista. Gdy już wszyscy zapomnieli o nieciekawej pogodzie na zewnątrz, ze sceny padło ciepłe powitanie w naszym ojczystym języku: „Siema ziomki, tęskniłem!” Był to Dub FX we własnej osobie. Nieco zaspany (jet lag nie wybacza – w Australii była w tym czasie 5:00 rano), ale najwyraźniej równie szczęśliwy ze spotkania, co publiczność w Kwadracie.

now I’m jet lagged once again from tour
playing show after show that i got to endure
i know i make a living for the pain that’s for sure
but what i used to do for the love is now a chore  

(Unwind)

Zdawało nam się, że idąc na ten koncert wiemy czego się spodziewać. Dub FX jest znany jako samowystarczalny, zdeterminowany artysta, który zaczynał grywając na ulicach. Na początku występował z wykorzystaniem wyłącznie własnej stacji loopów, jedynie od czasu do czasu zapraszając do współpracy innych artystów. Gdy przyjechał do Polski by dać występ na Przystanku Woodstock w 2009 roku, największe wrażenie robił kontrast jednej, niepozornie wyglądającej osoby, którą zobaczyliśmy na scenie i potężnego dźwięku, który z siebie wydobywał. To już znaliśmy.

i feel the fire in my soul
it’s burning deep out of control

(Where I belong)

Teraz Dub FX twierdzi, że „Thinking clear” jest jego ulubionym albumem, ponieważ tak znacznie różni się od poprzednich. I ma rację. Oceniając po koncertowym repertuarze można dodać, że krążek sam w sobie jest niesłychanie zróżnicowany. Tego wieczoru w krakowskim klubie Kwadrat usłyszeliśmy całą gamę muzycznych styli: od kawałków wręcz popowych, czy z wyczuwalną inspiracją muzyką dance przez nu-jazz, swing, po raggamuffin czy hip hop. Przede wszystkim jednak  nad sesjami sam na sam artysty i jego stacji loopów zdecydowanie dominowały utwory wykonywane przez Dub FX wraz z zespołem,  wspominanym już Andym V oraz Evanem Tweedie. W niektórych hip hopowych kawałkach towarzyszył mu także raper CAde, który kilkukrotnie popisał się bardzo przyzwoitymi umiejętnościami freestyle’u.

never gonna stop till the end of our days
setting up sound systems with bass for your face
console shooting out frequency
full of loops and beats and symmetry
the rooms getting filled with chemistry
let it be do you see all the energy

(So are you)

Dzięki tak wielkiemu zróżnicowaniu koncert był doświadczeniem podobnym do uczestnictwa w festiwalu, trwającym kilka dni.  Mieliśmy możliwość nacieszyć się różnymi gatunkami muzycznymi, mogliśmy dać upust swojej energii, ale też czasami dane nam było chwilę odpocząć. Co sprawia, że ta różnorodność składała się w jedną, niezwykle wybuchową, ale spójną całość? Może to, że ze sceny czuć świetna energię, widać, że artyści nie przeszkadzają sobie nawzajem, ale się uzupełniają, wykorzystując przy tym wszystkie swoje talenty, a sam Dub FX po prostu kocha to co robi i lubi się tym dzielić.

feeding off the universal love energy
but at my own pace not living in one place
i could choose my holidays living in my suitcase
charged by the bass pulling a screw face
singing out my heart while rocking the place

(Unwind)

Taka siła nie może zostać nieodwzajemniona. Mimo, że koncert odbywał się w środku tygodnia klub był pełny, a wszyscy, którzy przyszli, bawili się świetnie. Muzyka wyzwoliła w ten wieczór dużo pozytywnej energii. W pewnym momencie ponad publiczność została podniesiona osoba na wózku inwalidzkim by także ona mogła w pełni uczestniczyć w tym szalonym występie.  Kończąc koncert Dub Fx powiedział metaforycznie: „Gdyby nie Jamajka i reggae, to nie byłoby mnie tutaj, Jamajki i reggae nie byłoby, gdyby wcześniej w Afryce ludzie nie grali nocą na bębnach”. Nas na pewno nie byłoby tam, gdyby nie muzyka pewnego niepozornego Australijczyka, który co rusz udowadnia, że jego kreatywność jest niemal nieograniczona.

in the moonlight we are one big flame
and together we are burning the same
and that fire keeps growing everyday

(That’s the Game)

Bazyli Klakla, Paulina Szydłowska

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *