ZetPeTe – muZyka, Przestrzeń, hisToria w Zakładach Przemysłu Tytoniowego

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0

              Aleje Trzech Wieszczów to prawdopodobnie najbardziej ruchliwa arteria w Krakowie. Z jednej strony rozpychają się budynki uniwersyteckie, z drugiej kamienice, sklepy, przyuliczne restauracje. Co kilkadziesiąt metrów jadące samochody zatrzymują światła. Za nimi, idąc w stronę centrum, można znaleźć cienkie uliczki prowadzące do tętniącego życiem Rynku Głównego. Jedną z nich jest ulica Dolnych Młynów, niegdyś słynna z Zakładów Tytoniowych działających w Krakowie przez 125 lat. W 2002 roku Phillip Morris zakończył w nich produkcję wyrobów tytoniowych, a obiekt został oddany w ręce hiszpańskiej firmy. Jeszcze niedawno idąc tą ulicą mijało się opuszczone, wielkie budynki. Wewnątrz, praktycznie niewidoczny, otoczony murem, funkcjonował parking. W okolicy niemal nic, może poza barem mlecznym czy sklepem z dobrym winem, nie zatrzymywało przechodniów idących w kierunku oferującego wszelkie atrakcje rynku.

            Kilka miesięcy temu tą opuszczoną przestrzeń około 15 000 metrów kwadratowych wynajęła fundacja Tytano, inicjując proces tworzenia miejskiego ekosystemu idei. W miejscu przeznaczonym dla artystów, biznesmenów, naukowców i pasjonatów twórczości rzeczywiście nie brakuje możliwości. Pracownie artystyczne, klubo-kawiarnie i biura coworkingowe ożywiły szare i zaniedbane mury. Każdego wchodzącego do kompleksu wita zawieszona, wypleciona z nici mandala. Podobne można znaleźć w klubie Mashroom, miejscu idealnym by się wyciszyć, porozmawiać, podziwiając obrazy i wizualizacje na ścianach z rytmami Alt-J czy Bonobo w tle. Można tam znaleźć niezwykłe piwo o smaku coli z cytryną, prosto z kranu. Obok jest i Bonjour Cava, gdzie można zjeść pyszne śniadanie, a także Weźże Krafta, z niesamowitym wyborem piwa, gdzie każdy smakosz poczuje się jak w raju. A to oczywiście tylko namiastka tego, co oferuje ta niezwykła przestrzeń, bo jest tam też i Międzymiastowa, i Lastriko, i inne świetne miejsca.

DSC_0015

zdjęcie: Bazyli Klakla

            Nieopodal znajduje się też wejście do ZetPeTe, głównego bohatera naszego wieczoru 5 listopada, wcześniej znanego jako klub W Remoncie. Na ziemi stoją skrzynki i fotele. Po prawej stronie długi jak tory kolejowe bar. Mnóstwo ludzi. Kolejna sala zaprasza do tańca, a okazja jest nie byle jaka – (ponowne) otwarcie klubu pod nową nazwą uświetnić ma Joint Venture Sound System, Junior Stress z Sun el Band oraz brytyjscy mistrzowie futuredubu z Zion Train. Gdy weszliśmy do klubu na scenie przywitał nas Maken, uśmiechnięty od ucha do ucha, rozpoczynając uroczyste otwarcie nowej miejscówki. Podczas swojego świetnego setu często wracaliśmy myślami do tegorocznego Festiwalu w Ostródzie – usłyszeliśmy między innymi Nattali Rize, czy Protoje.

DSC_0024

zdjęcie: Bazyli Klakla

W tle, za Makenem, na scenie widniało logo klubu muzycznego ZetPeTe – a w logotypie Mańka, pracująca niegdyś sumiennie w zajmujących wcześniej pomieszczenia klubu zakładach cygarniczych. Piękna, inspirująca osoba, która prawdopodobnie złamała niejedno serce. Jednym z nich było serce Konstantyna Krumłowskiego, który zapatrzony w Mańkę, na jej cześć stworzył wodewil „Królowa Przedmieścia”, spektakl, który okazał się ogromnym sukcesem. Kobieta miała nigdy nie odwzajemnić uczuć artysty, ale na zawsze pozostała jego muzą. Podobnie teraz, jest swoistą muzą ZetPeTe, której zadaniem jest inspirowanie twórców trafiających do tego miejsca pełnego otwartości i ciepłej energii.

DSC_0192

zdjęcie: Bazyli Klakla

Kolejnym artystą, którego Mańka ugościła na scenie był Junior Stress z Sun el Band. Usłyszeliśmy kawałki, znane nam już na pamięć, ale za każdym razem cieszące ucho w taki sam sposób jak za pierwszym razem –Nie po to, by łapać słońce, Kroki, czy Łatwo. Nie zabrakło też dancehallowego seta w stylu znanym z imprez Dancehall Masak-rah, a wtedy cała sala się roztańczyła. To, co ucieszyło nas jeszcze bardziej to nowsze uspokajające utwory pełne ducha natury, inspirowane nowym miejscem zamieszkania Juniora (który opuścił miasto na rzecz zacisznej wsi). Ludzie bardzo dobrze odebrali energię wysyłaną przez artystę, a po reakcji publiczności widać było, że tak na prawdę każdy możne znaleźć w jego muzyce dla siebie. Po prostu świetny polski, krytyczny artysta, z przekazem, pomysłem i humorem.

DSC_0261

zdjęcie: Bazyli Klakla

            ZetPeTe, który w sumie ma około 1000 metrów kwadratowych, wypełnił się już po brzegi. Na scenie instalowała się już legenda dubu Zion Train, a w tle tajemnicza Mańka puszczała oko do podekscytowanych kolejnym występem gości. Występ gwiazd wieczoru rozpoczął się około północy. Była to niezwykła sesja, pełna dźwięków, energii, transu. Zespół wystąpił w pełnym składzie – Neil Perch i Dubdadda wspomagani przez znakomitą sekcję dętą. Byliśmy świadkami niesamowicie zróżnicowanego setu. Momentami było bardziej elektronicznie, by za chwilę sala wypełniła się typowo reggae’ową pulsacją. Częste zmiany tempa, nie chaotyczne, ale doskonale przemyślane, sprawiały wrażenie dobrze zaplanowanej podróży, którą wraz z ekipą Zion Train przebyła zgromadzona w ZetPeTe publiczność.

DSC_0305

zdjęcie: Bazyli Klakla

            Imprezę domknął Tisztelet Sound System dziękując za niezwykłą muzyczną przygodę zarówno organizatorom, jak i osobom, które do wczesnych godzin porannych wypełniały przestrzeń byłych Zakładów Przemysłu Tytoniowego. Mańka na pewno uśmiechała się pod nosem, zacierając ręce, oczekując na kolejne koncerty. W samym listopadzie na scenie ZetPeTe pojawili się tacy artyści jak Gooral, Kapela ze wsi Warszawa, Amsterdan Klezmer Band czy Klezmafour.

DSC_0287

zdjęcie: Bazyli Klakla

            ZetPerTe to nie klub jazzowy, rockowy ani elektroniczny. To klub muzyczny, którego wspólnym mianownikiem ma być jakość i szczerość przekazu. Nas oczarowało nie tylko samo klimatyczne miejsce, świetna muzyka czy przestrzeń, ale przede wszystkim ludzie, którzy tworzą ciepłą atmosferę pełną otwartości i pasji. Za program klubu odpowiedzialny jest Piotr Maślanka, właściciel agencji koncertowej i wydawnictwa Karrot Kommando – człowiek, który na przestrzeni ostatnich 15 lat zorganizował niezliczoną ilość koncertów w Polsce i za granicą. Jak zapowiada, na początku, w klubie odbędzie się kilka koncertów miesięcznie, ale celem jest kalendarz zapełniony koncertami od poniedziałku do niedzieli. Nie możemy się już doczekać!

DSC_0307

zdjęcie: Bazyli Klakla

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *