Ostróda Reggae Festival 2017: sobota i niedziela

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0

Dwa pierwsze dni festiwalu już za nami. Sobota i niedziela zapowiadały się rewelacyjnie, szczególnie z uwagi na wyczekiwane koncerty dancehallowej gwiazdy Shaggy’ego oraz legendarnego jamajskiego nawijacza Big Youtha. Najbardziej obawialiśmy się pogody – na szczęście tegoroczny festiwal miał szczęście i przez większość czasu koncertom towarzyszyło słońce.

Ostróda Reggae Festival to nie tylko koncerty. Sobotę rozpoczęliśmy od udziału w warsztacie bębniarskim „Integracja w zespole za pomocą rytmu” prowadzonym przez Dominika Wa-Da-Da Muszyńskiego. Najpierw opowiedział nam jakie funkcje pełni rytm i muzyka w społecznościach plemiennych i przeprowadził uczestników przez proces powstawania utworu – od skupienia się na sobie i instrumencie po wspólne tworzenie. Następnie dowiedzieliśmy się odrobinę o technice gry na bębnie, ale też o tym, że poznanie tego instrumentu to ciężka praca, wymagająca nie tylko cierpliwości, ale przede wszystkim serca. Wspaniała energia i siła!

Education is the key…

Edukacyjną rozgrzewkę przed koncertami zapewnił Mirosław „Maken” Dzięciołowski, ale  był to typowy przykład nauki poprzez zabawę. Słowno-muzyczna subiektywna prezentacja historii muzyki dub pozwoliła nam przenieść się zarówno na gorącą Jamajkę, jak i do deszczowego Londynu.

Festiwalowy projekt ‚Reggae Edukacja”, w którym poza Makenem brali udział Marcin „Silverdread” Pospiszyl i Paweł „27Pablo” Szawczukiewicz okazał się znakomitym pomysłem. Pozwolił publiczności na powolne wprowadzanie się w muzyczny nastrój, a równocześnie dał możliwość poznania historii ukochanej muzyki.

…ale muzyka jest najważniejsza!

Red Stage Ostróda Reggae Festival otworzyli The Rockas i ich trójka wokalistów z Nigerii, Mauritiusa i Senegalu. Znakomicie uzupełniali się na scenie, zarówno pod względem muzycznym, jak i temperamentu. Nie ma to jak dawka polsko-afrykańskiej energii na dobry początek dnia.

Następnie mogliśmy usłyszeć niezwykły projekt angażujący wielu artystów. Tribute to Bob MarleyRiddim Bandits & Goście zaśpiewali na ORF największe utwory Boba Marleya. Usłyszeliśmy m.in. Dawida Portasza, Damiana Syjonfama, Martynę Baranowską, Mesajaha i wielu innych. Na scenie znowu pojawił się także Stephen Newland z Rootz Underground, któremu trudno przychodzi rozstanie się z ostródzką sceną. Piosenki Marleya znają wszyscy, więc projekt spodobał się publiczności.

Plejada gwiazd z całego świata

Ostródę od Brisbane dzieli w linii prostej 12 884 km. Ale to nie przeszkodziło australijskiemu Kingfisha w dotarciu do Polski i zagraniu znakomitego koncertu. Gdy muzycy wchodzili na ostródzką scenę, w ich rodzinnym mieście była już niemal 5:00 nad ranem. Niestraszny był im jednak jet lag, ani zmiana czasu! Solidnie zagrane dubowe numery Kingfisha przywołały wspomnienia jednego z najlepszych festiwalowych show w historii – Fat Freddy’s Drop z 2012 roku.

Sobotni line up prezentował się zdecydowanie najmocniej z czterech festiwalowych dni. Pierwszym potwierdzeniem tych słów był koncert londyńskiej grupy The Skints, którzy wdarli się na listę Billboardu wydanym w 2015 roku albumem “FM”.

Usłyszeliśmy największe hity zespołu jak „Ratatat”, „In the night” czy „This town”, a także najnowszy cover piosenki Ala Greena pt. „Lets Stay Together”.  Brytyjczycy to świetnie zorganizowany kolektyw przyjaciół, którzy jeszcze w liceum założyli zespół, świętujący w tym roku dekadę pracy artystycznej.

Największe wrażenie zrobiła na nas Marcia Richards, multiinstrumentalistka o unikatowych umiejętnościach – podczas ostródzkiego występu zagrała na kilku instrumentach o różnej charakterystyce (klawiszowych, perkusyjnych i dętych), co nie przeszkodziło jej w zachwyceniu publiczności pięknym wokalem. To się nazywa multitasking!

Zatem – porywająca muzyka, będąca ciągłą podróżą między gatunkami, świetna zabawa, ale także ważny przekaz i słowa wzywające między innymi do ratowania ginącej pod harvesterami Puszczy Białowieskiej.

Hey Sexy Lady, are you ready?

Jeśli mielibyśmy wymienić najbardziej popularnego i rozpoznawalnego wykonawcę w historii ostódzkich koncertów, wydaje się, że Shaggy nie miałby sobie równych. Nic dziwnego, że znany nie tylko z przebojów, ale i reklam telewizyjnych gwiazdor przyciągnął pod scenę bodaj największy tłum podczas 17. edycji festiwalu.

Słuchacze nie zawiedli się, dostając w zamian kipiący gorącą karaibską energią występ i największe hity artysty – “Mr. Boombastic”, “Oh Carolina” czy “It wasn’t me”. Bardzo dobrze zagrany, świetnie zaśpiewany, ale przede wszystkim opierający się na wspólnej zabawie i szaleństwie doskonale nakręcanym przez wokalistę. Niemal pięćdziesiątka na karku, a na scenie wciąż te same “kocie ruchy”, mające działać zwłaszcza na damską część publiczności.

Shaggy nie pozostawił zresztą najmniejszych wątpliwości, po co odwiedził Polskę: “Nie przyjechałem tutaj dla jedzenia. Nie przyjechałem tutaj dla gangji. Przyjechałem dla dziewczyn!” – wykrzyczał ze sceny. Jeżeli tylko ktoś pogodził się z dancehallową konwencją, to na pewno bawił się przednio.

Główną scenę w sobotnią noc zamykał Dreadzone, powracający do Ostródy po pięciu latach. W 2012 ich koncert należał do najlepszych występów festiwalu. Mimo późnej godziny publiczność, choć nieco już zmęczona po szaleństwach podczas show The Skints i Shaggiego, nie zawiodła i licznie stawiła się przed sceną. Już po kilku utworach przestrzeń przed sceną zapełniona była podskakującymi w szaleńczym transie ludźmi.

Gimnastykujący się z laską MC Spee i skupiony Earl16 nie zwalniali tempa ani na chwilę, sekcja (Leo i Greg) pompowała riddimy, a wszyscy mieli prawdziwą radość z grania. Trudno sobie wymarzyć lepsze zakończenie dnia.

The only good system is a soundsystem

Przy tak ekscytującym programie głównej sceny nie udało nam się niestety spędzić zbyt dużo czasu na scenie soundsystemowej. Nie możemy jednak nie wspomnieć szalonego występu Dancehall Masak-Rah z gościnnym udziałem Diega (pamiętajcie, właśnie wydał swoją debiutancką płytę “Nowa Nadzieja”) oraz bardzo mocny show, który dali The Rootsman, Inspirational Sound i towarzyszący im D.Bo General.

The Rootsman po raz kolejny powiedział, że występem na Ostródzie kończy swoje występy na scenie. Swoją obietnicę złamał jednak dość szybko – już następnego dnia na molo przejął stery od Jamiego i wbił się na krótkiego seta. Kto nie był – niech żałuje!

Uniwersytecie Reggae: skąd na Jamajce tyle dobrych pomysłów? 

W tym roku interesujący był również program Uniwersytetu Reggae, któego opiekunem jest dr Bartosz Wójcik. Słuchacze mogli poznać historię narodzin i rozwoju sceny reggae w Niemczech, a także spotkać się z profesor Carolyn Cooper, założycielką katedry Reggae Studies na University of West Indies na Jamajce.

Spotkanie z Cooper krążyło wokół pytania, które od dawna zadaje sobie cały świat: dlaczego niewielka wysepka na Karaibach ma tak ogromny wpływ na globalną kulturę. Wkład Jamajczyków w muzykę czy literaturę jest bowiem absolutnie nieproporcjonalny w stosunku do ich liczebności, niespełna 11 000 m2 powierzchni kraju czy posiadanej technologii. Odpowiedzi można i należy szukać – jednym z tropów wspomnianych przez Cooper była alchemiczna receptura, pozwalająca Jamajczykom przekształcać traumę i generacyjne cierpienie w wyjątkowo kreatywne dzieła kultury.

A podsumowaniem niech będzie jamajskie powiedzenie: “We likkle, but we tallawah” – jestesmy mali, ale silni i nieustraszeni.


Oprócz wykładów i filmów w ramach Uniwersytetu, publiczność mogła skorzystać z różnorakich warsztatów, zapoznać się z działaniami kilku organizacji pozarządowych, lokalnych artystów i rękodzielników, a także skorzystać z bezpiecznej przestrzeni dla najmłodszych. Oraz – tradycyjnie – wykąpać się w pianie z lewej strony sceny, którą wiatr rozwiewał po terenie całego festiwalu.

Ta ostatnia niedziela…

Ostatni dzień tegorocznego festiwalu otworzył Paweł „27Pablo” Szawczukiewicz przedstawiając swoją autorską wizję historii dancehallu i imprezowo nastrajając tych, którzy już pojawili się przed sceną. Podkreślał rolę storytellingu w dancehallu, zachwycał nas tekstami Vybz Kartela, który nawet opowieść o utraconej dziewczynie potrafi ubrać w matematyczne równanie.

Koncertowe popołudnie na Red Stage rozpoczęli Johny Rockers, skłaniając coraz więcej osób by skierowały swoje kroki w stronę głównej sceny. Bylismy ciekawi, jak utwory z ich debiutu “Stay Connected” zabrzmią na żywo. Chociaż warszawski zespół wyraźnie i sprawnie czerpie z brzmień klasycznych płyt Boba Marleya i Black Uhuru, my chętnie usłyszelibyśmy nieco więcej improwizacji, muzycznych poszukiwań i emocji.

Po Rockersach na scenę wyszli weterani z brytyjskiego Talisman. Klasyka brytyjskiego brzmienia, piękne harmonie wokalne i antyrasistowski przekaz.

…że Polacy nie gęsi, lecz swój sposób na reggae mają.

Na program ostatniego dnia składała się silna reprezentacja czołowych wykonawców polskiej sceny. Coroczne koncerty Vavamuffin wpisały sie już na stałe w ostródzki krajobraz i należą do najprzyjemniejszych momentów festiwalu. W tym roku było wyjątkowo ciekawie, bo ze sceny zabrzmiała mieszanka starych hitów jak „Bless” czy „Jah jest prezydentem” w odświeżonej aranżacji, utworów z nowej płyty “V” i premierowego, jeszcze niepublikowanego materiału.

W trakcie występu Reggenerator zszedł ze sceny, aby osobiście przywitać się z publicznością, a po koncercie zespół podpisywał płyty przy świetle lampek na stoisku Karrot Komando.

Vavamuffin zapowiedziało też, że kolejna płyta będzie odpoczynkiem od dźwiękowych eksperymentów i będzie się opierać niemal w całości na rytmach reggae. Czekamy!

Po energetycznym show Vavamuffin nie było czasu na zwalnianie tempa, bo na scenie zainstalowało się Tabu. W tym roku wystąpili na Ostróda Reggae Festival po zachodzie słońca, w slocie zarezerwowanym dla festiwalowych gwiazd. I taki też był ten koncert – prawdziwie gwiazdorski! Niesamowita energia, zmuszająca do tańca sekcja dęta i świetny kontakt z publicznością, która stawiła się pod sceną tak samo – a może nawet bardziej – licznie jak na koncercie headlinera Shaggy’ego.

Okręt Tabu złapał wiatr w żagle i zalicza kolejne doskonałe występy. Fani nie będą jednak musieli żyć wspomnieniami niedzielnego show – zespół obiecał, że do Ostródy wróci już za rok.

Nieprzerwana lekcja muzyki

Dla wielu z nas cztery dni festiwalu stanowiły jedynie rozgrzewkę, a punktem kulminacyjnym miał być koncert legendy toastingu i dancehallu Big Youtha. Są takie koncerty, które przekraczają zwykłe doznania estetyczne i powinny być rozpatrywane raczej w kategoriach pięknej lekcji lub egzotycznej podróży. Manley Buchanan (bo tak brzmi prawdziwe nazwisko Big Youtha) z łatwością zmienił Ostródę w jamajską potańcówkę, a siebie – w uwodzicielskiego wodzireja, z taką samą gracją prowadząc konferansjerkę, śpiewając i deklamując, a nawet wplatając w występ elementy akrobatyki.

Za plecami wokalisty pewny i skupiony The Uppercut Band bezbłędnie ciął klasyczne riddimy, a całości dopełniał mix Mad Professora za konsoletą. Tuff!

Szkoda tylko, że mimo belferskich wysiłków Makena i 27Pablo pod sceną bawiła się jedynie najwytrwalsza grupa festiwalowiczów. Okazja, by powtórnie zobaczyć na żywo artystę tego kalibru może nie powtórzyć się szybko – wszak pokolenie jamajskich klasyków to już panowie i panie w okolicach 70-tki bądź starsi.

Ostródzką Red Stage zamknął występ popularnego Mesajaha wraz z chórkami IGrades. Muzyk o polsko-peruwiańskich korzeniach, mimo problemów ze zdrowiem, pojawił się na scenie ORF kilkukrotnie, a kończąc program dużej sceny zagrał bardzo dobry koncert (podobnie zresztą jak tydzień temu na małej scenie Przystanku Woodstock). Kiedy na scenie pojawił się Damian Syjonfam – mimo późnej pory publiczność znowu oszalała.

Światowe sławy na Green Stage

Ostatniego dnia festiwalu postanowiliśmy poświęcić więcej czasu nieco zaniedbywanej przez nas w tym roku scenie soundsystemowej. I trzeba przyznać, że była to znakomita decyzja! Jedną z największych pozytywnych niespodzianek tegorocznego festiwalu był dla nas świetny set Pablo Rastera i towarzyszącej mu Zairy Zen. W pamięć zapadł nam szczególnie monolog muzyka, opowiadający o swoim śnie, w którym przeniósł się na Gwadelupę. Występ z pogranicza sounsystemu i stand-upu, z dużym poczuciem humoru, ale przede wszystkim z potężnym basem w tle!

Warte wspomnienia są też sety dwóch gwiazd zielonej sceny, artystów o uznanej pozycji w świecie – Dreadsquadu i Manu Digital. Oba występy różniły się pod względem stylistycznym, ale miały wspólną mocną stronę – różnorodność i znakomite zarządzanie emocjami zgromadzonego na Green Stage tłumu. Podczas obu setów wielokrotnie przechodziliśmy od szaleńczego tańca do relaksującego bujania i z powrotem. Właśnie w poszukiwaniu takich emocji przyjeżdża się na festiwal!

Podsumowania i plany

Jak zapowiedział Piotr “Piter’ Kołaj, Ostróda Reggae Festival 2017 była prawdopodobnie ostatnią edycją festiwalu zlokalizowaną na terenie czerwonych koszarów. Przedstawiciele miasta zapewnili jednocześnie, że impreza jednak dla nich ważna i będzie odbywała się w kolejnych latach. To cieszy, bo od kilku lat pojawiały się pytania o przyszłość festiwalu.

My z tegorocznej Ostródy wracamy do domu z dużą dawką pozytywnej energii. Chociaż w programie tegorocznej edycji brakowało nam nieco jamajskich mistrzów, którzy wsparliby Big Youtha, to ich nieobecność wynagrodziły doskonałe koncerty The Skints, Dreadzone czy Steel Pulse.

Rok temu kręgosłup imprezy tworzyły kobiety: Nattali Rize i Jah9, nie uciekając od tematów trudnych i społecznego zaangażowania, tegoroczna Ostróda skupiła się bardziej na muzyce i zabawie; tym bardziej cieszą wzmianki ze sceny w obronie Puszczy Białowieskiej czy – zawsze aktualny – antyrasistowski przekaz. A przecież muzyka reggae – jak podczas spotkania podkreślała profesor Carolyn Cooper – już od blisko pół wieku stanowi soundtrack do kolejnych rewolucji i walki o prawa człowieka.

Ostróda Reggae Festival 2017 jest już historią. Postaramy się wytrzymać do kolejnej edycji, a na zakończenie przesyłamy nasze podziękowania całej festiwalowej ekipie i wszystkim artystom tegorocznej edycji. Do zobaczenia!

Share on Facebook0Tweet about this on Twitter0Share on Google+0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *