Omne trinum perfectum – Dub Out of Poland. Part 3 - reggae, dancehall i dub w Reggaenet.pl

szukaj w serwisie


zaloguj się

Zaloguj się, używając konta z forum:
login hasło
Załóż nowe konto

Płyty reggae

nasz newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać aktualne informacje o koncertach i konkursach, zapisz się do subskrypcji.

   Podaj adres email:
  

zobacz też

Strona główna / Biblioteka > Omne trinum perfectum – Dub Out of Poland. Part 3

Biblioteka muzyki reggae - artykuły i wywiady

2009-11-18

Omne trinum perfectum – Dub Out of Poland. Part 3

Wydana w 2001 roku składanka Dub Out of Poland wyciągnęła na światło dzienne ukrytą wcześniej polską scenę dub. Od jej wydania, a także od wydania Part 2, minęło już kilka ładnych lat, dokonał się spory postęp techniczny, dub ciągle pozostaje jednak na peryferiach. Wydana właśnie część trzecia ukazuje obecną kondycję polskiego dubu. O tym jak prezentuje się on dziś i jak wyglądały kulisy przygotowania składanki rozmawialiśmy z pomysłodawcą serii Jackiem Kaczmarkiem i jednym z inżynierów - Mariuszem Dziurawcem.


Jacek Kaczmarek - Dub Major Yama

 

Droga od crusta do dubu wydaje się dość długą - jak wyglądała w twoim przypadku?

[JK] Przy okazji premiery trzeciej części Dub Out of Poland zacząłem zdjęcia do filmu dokumentalnego o dub w Polsce i ta droga wcale nie wydaje mi się być taka dziwna. Chociażby po tym co mówił Sławek Gołaszewski jak całe długie lata próbował namówić Makena, żeby nie grał płyt punkowych, tylko zaczął puszczać reggae. I tak się w końcu stało. Czyli tak wszyscy przechodziliśmy tę drogę. Poza tym sami pamiętacie muzyka reggae z muzyką punk na Wyspach bardzo dobrze się zgrały i te dwa środowiska zawsze się mocno wspierały. Mnie zawsze oprócz ostrego grania interesowała muzyka reggae dlatego, że miałem kolegów i koleżanki, którzy tego słuchali. I to było też takie przenikanie się. Z Guernicą Y Luno, bo tego chyba nawiązujecie, nagraliśmy chociażby taki numer "Brytyjscy górnicy", który był Kamana - jednego z najstarszych polskich sound systemowców, który w latach 80. na strajku na uczelni we Wrocławiu robił sound system z muzyką reggae. To nieustająco się przeplata.

Nie brakuje ci tego zaangażowania, silnego przekazu?


[JK] Dub jest sztuką realizacji, więc czy realizujesz zespoły punkowe czy reggae, to albo jest ten przekaz, albo go nie ma. Myślę, że jedno z drugim niewiele ma wspólnego. To tak jakby pytać kucharza czy nie brakuje mu ładnych widoków.

Czym w ogóle dla was jest dub, jak go definiujecie?

[JK] Sztuka realizacji, ukułem też takie powiedzenie, że w przypadku Dub Out of Poland jest to szlachetna rywalizacja realizatorów i muzyków, tak wydaje mi się to najpojemniejsze. Fajnie, gdy ona jest szlachetna. Tzn. każdy może z równego poziomu podejść do tego wydawnictwa, bo to był od zawsze konkurs - realizatorzy i muzycy przysyłali swoje nagrania i myśmy wybierali te najfajniejsze, ale każdy na początku był równy. Nikogo nie traktowaliśmy z góry, nigdy nie stawialiśmy na przegranej pozycji kogoś kto przesłał swoje pierwsze nagrania albo ma niewielkie doświadczenie. Dlatego wydaje mi się, że jest to szlachetna rywalizacja. Jeśli chodzi o dub, to napisano setki stron, setki tysięcy słów na ten temat. Każdy ma jakąś swoją wersję w zależności od tego do jakiej muzyki tej sztuki realizacji używa. Co innego mówi Howie B, co innego pewnie powie zaraz Mario, co innego powie Sherwood. To zależy, każdy powie ci coś innego. Najogólniej to sztuka realizacji dźwięku.

[MD] Ja to bardziej mogę pokazać dub niż powiedzieć (śmiech).

Mariusz Dziurawiec - Activator Mario Dziurex


Skąd wziął się pomysł na pierwszą płytę Dub Out of Poland?

[JK] Na początku był pomysł, żeby zrobić płytę, która pokaże w ogóle, że są projekty dubowe w Polsce. Ja wtedy mieszkałem w Słupsku, Mario i Maken mieszkali w Zgorzelcu, mieli jeden z najstarszych sound systemów, który się bawił muzyką dubową, więc siłą rzeczy szybko się zgadaliśmy z tym pomysłem. Ponieważ byliśmy z dwóch krańców Polski, siłą rzeczy znalazły się tam zespoły i projekty, które znali Mario i Maken i te, który myśmy znali na Pomorzu, z Gdańska trochę ludzi, Kadubra się wtedy wyświetlił. Wiadomo było też, że w Warszawie sporo się dzieje. Po kolei te zespoły się zgłaszały, nawet nie potrafię powiedzieć jak to się odbywało. Dziś jest internet, można zamieścić takie ogłoszenie na forach internetowych, na myspace. Wtedy to się chyba rozchodziło pocztą pantoflową, ktoś komuś coś szepnął, że powstaje taka płyta. Ale nie trwało to jakoś długo, na to jak funkcjonuje Poczta Polska od lat, to ja się dziwię, że w ogóle ta pierwsza część mogła powstać w przeciągu pół roku czy roku. Drugą już chyba dwa czy dwa i pół roku robiliśmy - ale nie dlatego, że zwolniliśmy tempo, tylko chcieliśmy bardziej eksplorować, więcej ludzi wciągnąć do tego projektu.

[MD] Wtedy był już internet, ale nie można było przesyłać mp3, załączniki były ograniczone do jakiejś minimalnej wielkości, a większość ludzi korzystała z internetu łącząc się przez modem Tepsy (śmiech). Zastanawialiśmy się przy tej edycji jak dużo łatwiejsza jest praca - ludzie nadsyłają mp3, można mieć je w jednym katalogu, przesłuchać, wypalić na jednej płycie. Wtedy to były naprawdę sterty płyt.

[JK] One zalegają u mnie w domu, bo nie mam serca, żeby je wyrzucić, pewnie już nigdy do nich nie sięgnę. Ale jest to jakaś praca wykonana przez tych realizatorów w małych studiach, domowych najczęściej, wielkie nadzieje jakie wiązali z tymi nagraniami. Chyba właśnie przez to odrzucanie, że zrobiliśmy tę pierwszą płytę i zostało nam trochę materiału, który mógłby znaleźć się na drugiej płycie, zaczęliśmy myśleć o kontynuacji. A potem nie było już myśli, żeby to kontynuować, przez siedem lat prawie. Tyle, że przez ten czas dokonał się ogromny postęp technologiczny umożliwiający robienie muzyki w domu. Te domowe studia nagraniowe były dla nas bardzo istotne, bo realizatorzy dźwięku te 7 - 10 lat temu w ogóle nie rozumieli co to jest dub, uważali, że to jest jakiś błąd, że to tak nie może być. Nie przyjmowali tego, uważali, że to niehalo, jakaś kaszana, ktoś się pomylił w tych realizacjach. Nie szło im tego wytłumaczyć. Pamiętam jak nagrywaliśmy pierwszy album Wszystkich Wschodów Słońca w studiu SŁ Music - Sławomir Łosowski, czyli tak zwany łysy z Kombi. Tam był realizator, którego niestety nie pamiętam nazwiska, mam nadzieję, że mi wybaczy (śmiech), próba wyjaśnienia mu o co chodzi z tą techniką dubową, żeby te kawałki tak zabrzmiały, to była bardzo trudna sytuacja. Coś tam nagraliśmy, jakieś duby wypuściliśmy, nie miało to nic wspólnego z fajną jazdą dubową, ale tak to wyglądało wtedy. W profesjonalnym studiu nagraniowym z miejscowych realizatorem nie dało się praktycznie nic zrealizować dubowego, więc trzeba to było robić w domu.

Czy chcieliście ukazać możliwie szeroki obraz czy ukierunkowany?

[JK] Formuła zawsze była otwarta, czyli nie nastawialiśmy się tylko na muzykę reggae, ale też wszystkie przyległości, powiedzieliśmy, że sztuka realizacji dub wykracza poza ten jeden gatunek. Jak przychodziły nagrania, które były spoza reggae to nas to zawsze bardzo cieszyło, bo pozwalało poszerzyć formułę płyty. Np. Wieloryb - to było fantastyczne usłyszeć tę trójmiejską ekipę, która z reggae nie miała nic wspólnego, bo grali imprezy drum & bassowe, ale jak wysmażyli ten numer to szczęki nam opadły.

Czy po konfrontacji tych nagrań ze świeżymi z części trzeciej uważacie, że udało im się przetrwać próbę czasu?

[JK] Jestem przekonany, że tak, jedynki nadal słucham z wielkim zainteresowaniem i dużą przyjemnością. Dwójka była trochę inna, bardziej stonowana, w innych okolicznościach była robiona. Pierwszą realizował Mario, drugą - Smoku. Wybór był dokonywany wspólnie, ale ostateczny kształt powstawał w tandemach. To znaczy pierwszą zrobił Mario z Makenem, drugą zrobiłem ja z Jarkiem. Z trzecią to się odwróciło, przede wszystkim wszyscy mieszkamy w jednym mieście.

[MD] Na pewno przetrwała próbę czasu. Wieloryba, o którym wcześniej wspominaliśmy, odsłuchiwałem ostatnio na myspace i brzmi jak coś zrobionego parę dni temu, w naszych czasach. Wydaje mi się, że jak najbardziej przetrwała.
Dwójeczka była spokojniejsza - Jacek mówi, że rzadziej do niej sięga. Mam wrażenie, że fani dubu slow temp bardziej preferują drugą część, opinie są podzielone. Są fani dwójki, którzy twierdzą, że dwójka jest bardziej dubowa, a jedynka bardziej taneczna.


W końcu mamy Part 3. Czym różni się dub ad 2009 od ad 2001. Jak oceniasz stan polskiej sceny?

[MD] Jesteśmy mile zaskoczeni, okazało się, że ludzie w tej erze dancehallu i tego wszystkiego co zaczyna kooperować z hip hopem i zaczyna zalewać MTV, ci ludzie ze sceny dubowej nadal nie wydają płyt, nie ma dużego popytu na tę muzykę, więc cały czas mogą robić tę muzykę pełną emocji, pełną tego bogactwa, które ma undergrund. Znowu można było grzebnąć łopatą z dna i wygrzebać perełki. I to słychać - cała masa kapel, których nazwy jeszcze przed chwilą nic nie mówiły, a okazuje się, że robią świetne numery, np. Fire In The Hole.

[JK] Jak mówiłem wcześniej, jeszcze przed powstaniem płyty Dub Out of Poland profesjonalne studia nagraniowe, to w ogóle zapomnij, że zrealizujesz coś dubowego, z nielicznymi zupełnie wyjątkami. Dziś ludzie, którzy nauczyli się realizować dźwięk po jedynce, dwójce robiąc na nie nagrania, słuchając tego, porównując z własną twórczością, nauczyli się realizować muzykę. Właściwie te płyty kształcą realizatorów dźwięku, którzy później nadają kształt ostateczny, muzyczny bardzo wielu różnym projektom, z różnych zupełnie dziedzin muzycznych, różnych gatunków, różnych styli, a na Dub Out of Poland pokazują swoje produkcje, co potrafią jako realizatorzy.

Jakie miejsce zajmuje dziś dubstep? Sezonowa ciekawostka czy gatunek, który ma szanse rozwoju w Polsce?

[MD] Jak każda nowa rzecz, która się pojawia, tak jak jungle, momentalnie staje się modna, tak samo w przypadku dubstepu, przyszła duża fala, duża moda z wysp. Nawet jeśli dubstep nie przetrwa, zostanie kilka fajnych elementów, które zostaną wplecione w dub, na pewno producenci będą z tego korzystać. Słyszałem ostatnio set Adriana Sherwooda, gdzie były wobble’owane basy stosowane przez niego w bardzo ładnych kompozycjach, z całą masą wspaniałych wokalistów z jego stajni. Czysta forma - to wiadomo, bywa dość plastikowa, z udziałem wokali bywa bardzo ciekawa, na pewno coś z tego przetrwa. Jest w tym dużo eksperymentu, jest dużo efektów. Na pewno dub jest korzeniem dubstepu.

The Lordz


[JK] To słychać na drugiej płycie trójki w nagraniach chociażby The Lordz, młodych chłopaków, profesjonalnych realizatorów dźwięku pracujących w zawodzie, którzy specjalnie robili nagrania na trójkę. Mam wrażenie, że zmusiliśmy ich do tego, żeby sięgnęli do dubu, żeby posłuchali sobie tego, co dzieje się w historii tej muzyki. Dziś są z tym otrzaskani, ale przyznają się, że ich korzenie muzyczne to jest hip hop. Z tym dubstepem i tymi nowymi producentami idzie kolejna historia, tego że oni muszą sięgnąć do korzeni, żeby dobrze robić tę muzykę, żeby porywała ludzi na parkiecie.

Jak wiele zgłoszeń nadeszło, czy widzisz nowe postacie z dużym potencjałem?

[JK] To nie jest tak, że jest jeszcze druga szafa, w której leżą kolejne płyty.

[MD] Warto zauważyć, że album składa się z dwóch cd. Miała być tylko szafa jednodrzwiowa, a już się okazało, że jest tego więcej niż się spodziewaliśmy i wyszła szafa dwudrzwiowa (śmiech).

[JK] Nie jest tak, że się na tej płycie nie ukazała jakieś perełki, które gdzieś tam chowamy przed słuchaczami. To, co się ukazało na tej płycie ukazuje potencjał. Gdzieniegdzie, jak w przypadku Radikal Guru i The Lordz, zdecydowaliśmy się na umieszczenie dwóch numerów pojedynczego wykonawcy, a czasami dostawaliśmy trzy albo pięć numerów, które moglibyśmy umieścić na płycie, bo każdy z nich był fajny. Wybieraliśmy najbardziej oryginalne czy te które najbardziej pasowały do konwencji. Ale tych twórców naprawdę jest bardzo dużo, nagrań, nie pamiętam, 150 albo 250 zostało przesłanych, grube parę giga danych. Nie wszyscy przesłali mp3 wiedząc, że to jednak pogarsza trochę jakość, więc wystawiali gdzieś w internecie wavy, żebyśmy od pierwszego przesłuchania mogli to dobrze słyszeć. Kiedy rozmawiałem z ludźmi, którzy robili nagrania na pierwszą i na drugą część i dzieliłem się z nimi pomysłem, że będzie trzecia część, to większość z nich szukała w różnych gatunkach, coś mieszała, ale od dubu na chwilę odeszła, straciła zainteresowanie. A przy tej produkcji, przy tej rywalizacji, wszyscy znowu zaczynają się bardzo interesować dubem. To jest taki wzajemnie nakręcający się mechanizm. Fajnie - techniki realizacyjne się wzmocnią, ta rywalizacja pozwoli podpatrywać się nawzajem, sprawdzać jak uzyskać konkretne brzmienie. To zawsze jest ciekawe dla realizatorów.

Jakie były kryteria wyboru numerów? Czy przyjmowaliście nagrania jakimi są, czy może korespondowaliście z twórcami, żeby ci coś ewentualnie jeszcze poprawili?

[JK] Kryterium była kompozycja. Coś mogło być nienajlepsze technicznie, chłopaki w As One poskładali to jeszcze raz nieraz ze śladów albo poprawili to masteringiem, ale kompozycja musiała być taka, żeby to się podobało. Po prostu, żeby fajnie się tego słuchało.

[MD] To były pojedyncze sytuacje, gdzie ktoś robiący kompozycje w domu nie mógł doprowadzić utworu do takiego brzemienia, które by ładnie siedziało pomiędzy innymi dobrze wykonanymi w związku z czym poprawialiśmy to brzmienie miksując z pojedynczych śladów, robiąc lepszy mastering.

[JK] W jednym przypadku zaingerowaliśmy w aranżację, za zgodą autora, ale to pozostaje naszą tajemnicą.

Czy myślicie już o kolejnej części?

[JK] Zawsze chciałem, żeby ta seria przeobraziła się taką, gdzie będą jednak pojedynczy artyści reprezentowani. Że to będzie pod marką Dub Out of Poland, ale że to będzie pojedynczy np. zespół, zrobiony bardzo starannie, w sposób wysmakowany, może przez studio As One. Ale na razie daleka droga do tego, te płyty powstają bezkosztowo. To znaczy ich wydanie finansują sami artyści, którzy nie dostają nic poza egzemplarzami autorskimi. Tu wielki szacunek dla nich, bo muzycy, którzy utrzymują się z grania muszą zarabiać pieniądze. Na tym wydawnictwie nie zarabiają, traktujemy to promocyjnie. Nie wiem w którym momencie ta formuła może się wyczerpać. W którymś momencie może się okazać, że nie ma już ludzi, którzy będą chcieli oddawać swoje nagrania na takie wydawnictwo. Może wtedy będziemy wydawać tylko młode projekty, nie mające takich aspiracji. Chociaż wierzę, że ci starsi koledzy i starsze koleżanki, zawsze będą chcieli trochę wesprzeć tych młodszych. Fajnie jest pokazać się w już znanym towarzystwie. Gdy młody projekt trafi na taką płytę to ma szansę, żeby słuchało go dużo więcej osób, niż gdyby ukazał się samodzielnie.

24 września, Warszawa, Studio As One

Zdjęcia: premiera albumu Dub Out of Poland, Part 3. Warszawa 18 września 2009, CDQ

Autor: Grzesiek Kuzka (manfas), Krzysiek Wysocki

Przeczytaj recenzje płyt Dub Out of Poland:

Komentarze


Twój komentarz:


Twój podpis:

Wpisz literki z obrazka (wielkość liter nie ma znaczenia):

» wyślij komentarz

2009-11-19 17:26:32 / ~zbychŚwietny wywiad :)
Wszystkie prawa zastrzeżone (c) Reggaenet.pl 2002-2010.

Wykorzystanie w jakiejkolwiek formie zamieszczonych materiałów bez zgody serwisu jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich.
Jeśli chcesz wykorzystać zdjęcie lub artykuł, skontaktuj się z nami. Kontakt z redakcją: redakcja@reggaenet.pl